Czy Emmanuel Macron wygra wybory prezydenckie w 2022?

Od czasów uchwalenia konstytucji V Republiki Francuskiej w 1958 roku pozycja prezydenta w systemie ustrojowym znacznie się zwiększyła. Instytucjonalna zmiana była możliwa między innymi dzięki osobie generała Charles’a de Gaulle’a. Z biegiem lat każdy kolejny polityk piastujący najważniejsze stanowisko we Francji ugruntowywał pogląd, iż wizja państwa z silnym prezydentem okazała się sukcesem. Mimo to kilku spośród następców twórcy V Republiki w fotelu szefa egzekutywy zmagało się z większymi problemami. W tym kontekście można wspomnieć dwóch poprzedników urzędującego prezydenta — Nicolasa Sarkozy’ego oraz François Hollande’a. Pierwszy z nich ubiegał się o reelekcję, szczycąc się poparciem niemieckiej kanclerz Merkel i brytyjskiego premiera Camerona.Jednak  przegrał z Hollandem. Z kolei François Hollande nawet nie zdecydował się na ponowny start w wyborach,  kończąc swoją prezydenturę po pierwszej kadencji. W kontekście dwóch byłych lokatorów Pałacu Elizejskiego można zadać pytanie: czy podobny los czeka Emmanuela Macrona?

Wygrywając wybory w 2017 roku były minister w czasach rządów François Hollande’a jawił się jako jedyna alternatywa dla skrajnej prawicy. Pokładano w nim nadzieję na rozwój państwa, zakończenie podziału na lewicę i prawicę oraz oczekiwano wzrostu znaczenia Francji na arenie europejskiej i globalnej. Emmanuel Macron zgromadził ogromne rzesze wyborców głównie z powodu niechęci wobec swojej kontrkandydatki Marine Le Pen. Dzięki temu znaczna część elektoratu lewicowego dała ówczesnemu kandydatowi szansę na dojście do władzy. Dość zasadnym staje się stwierdzenie, że w 2017 roku wybory przegrała Le Pen niż wygrał je Macron. Znacznym atutem obecnego prezydenta było wyjście poza sztywne ramy antagonizmu politycznego lewica – prawica. Próbował stworzyć wizerunek człowieka pochodzącego spoza systemu, który w swoich planach miał wizję reorganizacji sceny politycznej we Francji. W drugiej turze wyborów prezydenckich w 2017 roku Macron uzyskał wynik wyższy od swojej kontrkandydatki o ponad 30 punktów procentowych. Jednakże z każdym kolejnym miesiącem zaufanie do prezydenta systematycznie malało.

Już rok po objęciu urzędu Emmanuel Macron napotkał na ostry opór względem proponowanych rozwiązań legislacyjnych. Jesienią 2018 roku francuski rząd zaproponował podwyżkę podatku paliwowego. Zdaniem prezydenta należało podnieść podatki od paliw kopalnych w celu zwiększenia inwestycji w odnawialne źródła energii. W związku z zapowiedziami podwyżek utworzył się tzw. Ruch Żółtych Kamizelek (fr. les gillets jaunes). Przez następnych kilkanaście tygodni organizowano ogromne pikiety w Paryżu i kilku największych miastach Francji. Społeczne niezadowolenie było zjawiskiem powszechnym szczególnie wśród robotników i średnio zamożnych obywateli, którzy byli uzależnieni od transportu samochodowego. Warto wspomnieć, że w trakcie największej demonstracji we francuskiej stolicy zdemolowano główną arterię miasta.Setki osób odniosło obrażenia. Skarżono się na brutalność policji obwiniając za to rząd centralny i prezydenta. Z kolei siły porządkowe podkreślały, że stroną, która prowokowała i stosowała przemoc byli demonstranci. Cały ten kryzys zakończył się wycofaniem z proponowanych zmian w cenach paliwa. 

Sytuacja z jesieni 2018 roku pokazała, że oczekiwania względem prezydentury Macrona a rzeczywistym sprawowaniem przez niego urzędu nie było tożsame dla znacznej części społeczeństwa francuskiego. Miało to swoje odzwierciedlenie w sondażach poparcia dla głowy państwa. W najgorszym momencie swojej prezydentury (listopad/grudzień 2018) działania Emmanuela Macrona popierało nieco ponad 20% obywateli Francji. W kolejnych miesiącach badania opinii publicznej zaczęły się poprawiać, wynosząc w kwietniu 2021 roku nieco ponad 40% poparcia przy jednoczesnej 60 procentowej dezaprobacie. Na  prezydenta zrzuca się winę za największe wpadki i najbardziej kontrowersyjne projekty legislacyjne. Do nich należą m.in. ustawa o bezpieczeństwie globalnym, reforma rynku pracy i zmiana w polityce migracyjnej oraz mało innowacyjne prawo klimatyczne. Wielu ekspertów uważa, że Macron próbując zyskać zaufanie konserwatystów i liberałów (zarówno polityków, jak i wyborców) unika zdecydowanych deklaracji politycznych, czego efekty widać w nowym prawodawstwie.

Malejące poparcie dla prezydenta Macrona sprytnie wykorzystuje jego największa konkurentka — Marine Le Pen. Od przegranej w 2017 roku realizuje ona systematycznie plan reformy swojej partii. Front Narodowy założony w 1972 roku przez jej ojca, Jean-Marie, był kojarzony przede wszystkim ze skrajnie prawicowymi poglądami W 2011 roku przywództwo objęła Marine próbując odciąć się od ekstremizmu ojca. Nowa liderka rozpoczęła rehabilitację Frontu Narodowego, próbując stworzyć bardziej umiarkowany wizerunek tejże partii. W kolejnych latach ten proces na tyle przyspieszył, że założyciel ugrupowania został z niego wyrzucony za kontrowersyjne wypowiedzi nt. marszałka Petaina oraz eksterminacji Żydów. Fundamenty Frontu Narodowego, czyli idee nacjonalistyczne jednak nigdy nie zeszły na drugi plan. Było to widoczne w trakcie kryzysu migracyjnego, kiedy Marine Le Pen głosiła tezy o wyjściu Francji z Unii Europejskiej i strefy euro.

Punktem zwrotnym w karierze Le Pen była przegrana walka o prezydenturę w 2017 roku. Od tamtego czasu liderka ugrupowania kojarzonego ze skrajną prawicą zmieniła jego nazwę. Zamiast kojarzącego się Francją Vichy i kolaboracją Frontu Narodowego, rozpoczęto używać nazwy Zgromadzenie Narodowe. Pod nowym szyldem partia Marine Le Pen zmieniła swoje skrajne poglądy kierując się w stronę centrum sceny politycznej. Kontrowersyjny język oraz populistyczne pomysły zostały zastąpione umiarkowanymi wypowiedziami akcentującymi jedność narodu i wolności wszystkich obywateli Republiki. Hasła antyimigracyjne oraz antyunijne zniknęły z agendy Zgromadzenia Narodowego.Zakończono współpracę z faszyzującymi partiami z zagranicy oraz częściowo złagodzono postulaty w kwestiach aborcji czy praw osób LGBT. Taka zmiana wizerunku pozytywnie wpłynęła na sondażowe poparcie dla liderki ugrupowania. Na początku stycznia 2021 roku Marine Le Pen przegrałaby z urzędującym prezydentem, ale stosunkiem głosów 52:48. Jeszcze bardziej zaskakujące są sondaże dotyczące pierwszej tury wyborów, które wskazują na wygraną Le Pen nad Emmanuelem Macronem (24% – 23% lub 27% – 26%). 

Mimo zmiany nastrojów społecznych względem dwóch głównych postaci francuskiej sceny politycznej, wygrana Marine Le Pen nie jest prawdopodobna. Wynika to z kilku znaczących czynników. Po pierwsze większa liczba kandydatów, zarówno prawicowych jak i lewicowych, będzie działać na korzyść urzędującego prezydenta, ponieważ zaktywizuje to jego elektorat. Po drugie, poradzenie sobie ze skutkami pandemii ewidentnie będzie wykorzystane przez sztab Emmanuela Macrona w kreowaniu go jako osoby, która uratowała Francję. Po trzecie  mimo rosnącej sympatii nadal powszechna jest we francuskim społeczeństwie negatywna opinia na temat partii Marine Le Pen. Jednakże, możliwa jest również sytuacja demobilizacji lewicowej części elektoratu, która nieprzychylnie odnosi się do prezydenta Macrona. Wobec takiego scenariusza i niskiej frekwencji urzędujący lokator Pałacu Elizejskiego może podzielić los swoich dwóch poprzedników. Jedyna rzecz, która na ten moment wydaje się pewna to ponowne stracie kandydatów z 2017 roku w drugiej turze przyszłorocznych wyborów prezydenckich we Francji.

Leave a comment