Punkt zwrotny na Bliskim Wschodzie?

Źródło: New York Times

Dawid Pietrusiak

“ Po wielu dekadach podziałów i konfliktów rozpoczynamy nową erę na Bliskim Wschodzie” — tymi słowami prezydent Stanów Zjednoczonych rozpoczął uroczystość podpisania porozumień normalizujących stosunki pomiędzy Izraelem a dwoma państwami arabskimi — Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (ZEA) oraz Królestwem Bahrajnu. Abraham Accords, bo tak formalnie nazywa się porozumienie nawiązujące do wspólnych korzeni historycznych sygnatariuszy, zakłada nawiązanie stosunków dyplomatycznych oraz gospodarczych, w tym zacieśnienie współpracy w dziedzinach turystyki, technologii oraz energetyki. Jest to wydarzenie bez precedensu z dwóch powodów. Po pierwsze obydwa państwa Zatoki Perskiej są odpowiednio trzecim i czwartym krajem arabskim, które otwierają się na Izrael, po Egipcie (1979 r.) oraz Królestwie Jordanii (1994 r.). Po drugie ogłoszenie normalizacji stosunków między ZEA i Królestwem Bahrajnu z jednej strony i Izraelem z drugiej dzieliło zaledwie 30 dni.

Niezaprzeczalnie jest to sukces administracji Donalda Trumpa oraz jego głównego doradcy prezydenta ds. Bliskiego Wschodu i zięcia, Jareda Kushnera. Początkowo niewiele wskazywało na pozytywne rozstrzygnięcia w tym regionie. Warto wspomnieć chociażby plan prezydenta Stanów Zjednoczonych ze stycznia bieżącego roku odnośnie do zakończenia konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Zakładał on, że Izrael otrzyma 30% terytorium na Zachodnim Brzegu Jordanu i Jerozolimę, która zostanie jego stolicą. Ponadto administracja amerykańska zadeklarowała pomoc finansową powstałemu w wyniku tego planu państwu palestyńskiemu w wysokości 50 mld dolarów. Po zdecydowanym odrzuceniu przez władze palestyńskie rozwiązań proponowanych przez Waszyngton, Ameryka zmieniła strategię i rozpoczęła rozmowy z niektórymi państwami Zatoki Perskiej w celu normalizacji ich stosunków z Izraelem. Doprowadziły one do podpisania w ubiegły wtorek, 15 września, przez premiera Netanjahu, prezydenta Trumpa oraz ministrów spraw zagranicznych ZEA i Królestwa Bahrajnu wyżej wspomnianych porozumień.

Zbliżenie pomiędzy Izraelem i państwami Zatoki Perskiej nie jest wynikiem tylko i wyłącznie zaangażowania politycznego administracji amerykańskiej w regionie. Jedną z głównych przyczyn jest wzajemna niechęć państw sunnickich oraz Izraela względem rosnącej potęgi Iranu na Bliskim Wschodzie. Warto również zwrócić uwagę na fakt, iż Islamska Republika Iranu tworzy swego rodzaju oś wpływów szyitów i Hezbollahu, która rozciąga się na Liban oraz części takich państw, jak Syria, Irak i Jemen. W celu stworzenia przeciwwagi dla takiego aliansu umiarkowane państwa Zatoki Perskiej postanowiły skoncentrować się na interesach ekonomicznych oraz militarnych z Izraelem, a różnice religijne i dawne konflikty odłożyć na bok. 

Niestabilność w całym regionie Bliskiego Wschodu, tzn. trwająca wojna domowa w Syrii, konflikt w Jemenie, kryzys gospodarczy w Libanie oraz zmniejszająca się obecność wojskowa Ameryki w regionie stawiają umiarkowane państwa arabskie przed fundamentalnym pytaniem: będziemy żyć konfliktami naszych przodków bez perspektyw na wyjście z impasu, czy wybierzemy ugodowe podejście, które przyniesie nam korzyści i rozwój? Pod wieloma względami ta współpraca może okazać się korzystna dla zainteresowanych stron; sam Izrael jest najbardziej rozwiniętym państwem na Bliskim Wschodzie, z kolei bogate państwa Zatoki Perskiej mają ogromny kapitał, którego część chętnie zainwestują na rynku izraelskim. Dodatkowo przykład rozwiniętego i tolerancyjnego społeczeństwa znad Jordanu może zachęcić państwa arabskie do modernizacji i stopniowej liberalizacji. To w przyszłości wzmocni stabilność całego regionu kończąc dziesięciolecia religijnego fanatyzmu, konfliktów zbrojnych i ekonomicznej stagnacji.

Otwarcie na Izrael spotkało się z wrogą reakcją Palestyńczyków. Znamiennym jest fakt, iż w czasie podpisywania Abraham Accords na Południowym Trawniku Białego Domu, w stronę izraelskiego terytorium wystrzelono rakiety ze Strefy Gazy. Ze strony Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP) padają zarzuty pod adresem zarówno państw arabskich normalizujących stosunki z Izraelem, jak i Stanów Zjednoczonych. Przywódcy OWP twierdzą, że prezydent Trump zacieśnia współpracę z premierem Netanjahu kosztem Palestyńczyków, pomijając ich interesy i porzucając ich sprawę. Porozumienia z 15 września OWP skomentował jako “żaden pokój, tylko poddanie się w celu kontynuacji agresji”. Przedstawiciele OWP w Lidze Państw Arabskich (LPA) wezwali do całkowitego potępienia porozumień, jednakże organizacja odmówiła takiego działania. To tylko pokazuje, że wpływ Palestyny na polityczną agendę organizacji i jej członków jest coraz mniejszy. Jest to sygnał alarmowy dla przywódców OWP, że ich dążenia do politycznego odizolowania Izraela nie znajdują już poparcia nawet w gronie państw arabskich.  

Kwestia palestyńska przestała być tak ważna, by izolować Izrael przez państwa arabskie. Polityczny klimat zmienił się diametralnie od porozumień z 1979 r. i 1994 r., dlatego normalizacja stosunków na liniach ZEA-Tel Awiw oraz Bahrajn-Tel Awiw zapoczątkuje stopniowy proces pokojowy w szerszej perspektywie. Prezydent Trump i premier Netanjahu w trakcie uroczystości podpisania Abraham Accords stwierdzili, że przynajmniej pięć lub sześć państw arabskich regionu planuje podobne porozumienia z Izraelem; m.in. Arabia Saudyjska, Oman, Sudan i Maroko. Kluczową kwestią jest postawa Arabii Saudyjskiej, najpotężniejszego państwa Zatoki Perskiej. Nastawienie Rijadu do Izraela wydaje się pozytywne — wpływy Saudyjczyków na politykę zagraniczną Bahrajnu są ogromne, a to państwo przecież właśnie sformalizowało swoje stosunki z Izraelem.

Abraham Accords są sukcesem polityki zagranicznej Donalda Trumpa, dlatego nie dziwi fakt, że zostały podpisane w trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się 3 listopada. Jednakże nawet to nie może przysłonić ich znaczenia dla normalizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie. Oczywiście ten proces będzie długotrwały i wymaga cierpliwości oraz dobrej woli ze strony państw arabskich, Izraela oraz Stanów Zjednoczonych. Wyniki porozumień nie tylko poprawią sytuację ekonomiczną regionu, wzmocnią współpracę pomiędzy niegdyś zwaśnionymi krajami, ale również są ogromną szansą na doprowadzenie do większej stabilizacji politycznej i ekonomicznej na Bliskim Wschodzie.

Leave a comment